POLSKI NEEDLEPOINT

O mnie

Moje zdjęcie
Ewik
Zakręcona robótkowo. Szczęśliwa posiadaczka dwóch cudownych futer.
Wyświetl mój pełny profil

Kategorie

Za wyróznienia dziękuję...

Za wyróznienia dziękuję...
Natomiast komentarze BARDZO mile widziane!
PustaMiska - akcja charytatywna

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robótki na drutach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robótki na drutach. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 sierpnia 2012
W zeszłym roku zabrałam się do poprawienia bieżnika na drutach, który popełniłam jako pierwszy w swoim życiu (tak, tak tego nadpleśniałego). Oczywiście zabrakło mi nici i końcówkę musiałam dorobić białymi, kupowanie nici kremowych nie miało sensu, bo moje eksperymenty podążające w kierunku wyeliminowania plamy doprowadziły do zmiany koloru i w efekcie nici mają delikatny kolor beżu. Odcień tak delikatny, że białego prawie nie widać.
Serweta wyszła duża i to mi się w niej podoba 68cm. x 112cm. Wzór pozostał ten sam z Anny nr.1 z 1998 roku.

niedziela, 5 czerwca 2011
Kiedyś kupiłam polskie nici Ariadna 30x6 tex. Kupiłam z przeznaczeniem na wykonanie obrusu szydełkiem na owalny stół. Kiedy moja mama zobaczyła, że znów coś „dziubię” i jak się dowiedziała, że to będzie takie duże, stwierdziła, że gdzie ja to zamierzam prać, a na starość to już Ona sobie nie wyobraża żebym miała tyle pary w rękach na wygniatanie obrusa. Jak się tego tak nasłuchałam, to robótkę wyrzuciłam w kąt. Tylko co teraz zrobić z taka ilością nici… Wszystko odleżało w kącie odpowiednią ilość czasu, aż w grudniu nadszedł odpowiedni moment na drugie podejście. Sprułam to co już miałam i postanowiłam zrobić coś na drutach. Wprawę już miałam bo robiłam sobie bieżnik na ławę, który notabene spleśniał mi, bo koty harcowały po ławie i wylały wodę z fiołka, a kwiatek był naprawdę piękny i fantastycznie kwitł, więc wolałam poświęcić bieżnik, a cieszyć oczy jedynym kwitnącym okazem.
Znalazłam więc model dla mnie odpowiedni i zrobiłam obrusik z motywów łączonych szydełkiem w całość, na dole dorobiłam frędzle i mój stolik w nowym ubranku zaczął mi się nawet podobać. Nabrał takiego dostojnego starego wyglądu.
Z reszty (tej większej),  postanowiłam jednak zrobić obrus na drutach na swój owalny stół, nie wiem jak będzie z praniem, ale lepsze to rozwiązanie, aniżeli wyrzucenie nici. 

sobota, 22 stycznia 2011
W końcu powstała moja druga chusta, korzystałam przy jej wykonaniu ze zdjęć Ady z forum Maranty (bardzo Ci dziękuję). Wzór oczywiście dostępny jest w internecie, ale ja chciałam aby miał więcej liści i miał kształt bardziej trójkąta niż rogalika, dlatego tak bardzo spodobał mi się sposób wykończenia chusty zaproponowany przez Adę. I w ten oto sposób powstała moja Haruni, było oczywiście przy niej trochę prucia i szła mi oporniej niż poprzednia, ale w końcu powstała. Przedstawiam szarą Haruni. 
                          
wtorek, 7 grudnia 2010
Odkąd sięgam pamięcią towarzyszą mi od podstawówki, wtedy to oświadczyłam że chcę się nauczyć robić na drutach. Pamiętam jak dziś, te trudne czasy i latanie po sklepach, żeby znaleźć jakąś nitkę do robótek na drutach. Były to czasy ciężkie, wiec zajęło to masę czasu, znalazł się w końcu sklep coś na kształt butika i w nim coś, co pani szumnie nazwała „moherem”. Moherem to, to na pewno nie było i nawet koło niego nie leżało, ale do mojego celu się nadało. Musiałam mieć więcej włóczki, ponieważ Ciocia Tereska, powiedziała, że mnie nauczy, ale muszę mieć więcej, bo na pewno wyjdę od niej ze swetrem. Tak to pewnego wieczoru trafiłam z moim niebieskim „moherem” na nauki. Faktycznie wyszłam prawie ze swetrem zrobionym podstawowym ściegiem. Reszty nauczyłam się już sama. Skarpety, serwety, wzory norweskie, warkocze i różne ażury przestały być dla mnie tajemnicą. Moja szafa zaczęła pęcznieć od różnych swetrów i jeszcze większej ilości za chomikowanych włóczek kupowanych niekoniecznie do przerobienia na swetry. Popełniłam też dla siebie serwetę, niestety położyłam na niej na podstawku fiołka alpejskiego. Kwiat pięknie kwitł i nie pozwalałam go ruszać, bo kwitnący u mnie fiołek to ewenement, a widać, że mu miejsce odpowiadało. Niestety kiedyś został popchnięty i woda ze spodka zalała serwetę, a ponieważ nie pozwoliłam kwiata ruszać, serweta spleśniała… Pleśni oczywiście sprać nie umiałam, ale serweta w dorobku została i przypomina stare dzieje.
W swoim dorobku jednak chusty nie miałam. Moja koleżanka, gdy zobaczyła śliczne, zwiewne mgiełki zapragnęła się nauczyć je robić i oczywiście, ja miałam Jej w tym pomóc. Problem w tym, że ja sama nie wiedziałam czy dam radę. Usiadłam więc do instrukcji obsługi chust na forum „Maranta” (rany jak dobrze, że takie forum istnieje! I jak dobrze, że dziewczyny robią chusty on-line i można wielu cennych informacji się dowiedzieć!). Jak przeczytałam wszystko, tak usiadłam i postanowiłam zrobić. Czasu jednak brak, na dodatek umówiłam się, z drugą koleżanką Madzią, że w maju razem jakąś zrobimy. Niestety czas minął, nastał wrzesień, włóczka jest, wzór na chustę mam, ale nic poza tym. We wrześniu startnęłam. Jeszcze nikt nie robił takiego wzoru, to miało być moje wyzwanie i przy tym dobra zabawa. Pod koniec września, okazało się, że jest możliwość wystartować w konkursie. Wzięłam w nim udział i byłam strasznie dumną, że startuję z osobami które mają na koncie tyle wspaniałych chust, a ja mogę się pochwalić swoją pierwszą z której tak strasznie jestem dumna! Poniżej wstawiam zdjęcie ze swoją chustą. Obecnie robię kolejną, ale jakoś nie umiałam rozliczyć czy starczy mi na nią nici i musiałam ją już drugi raz pruć, mam jednak nadzieję, że uda mi się i ją zaprezentować.



Obserwatorzy